Rozkładowy

Czasem siedząc w domu, gdy pogoda nie sprzyja, zima niby się kończy ale w tym roku jak dla mnie trwa zbyt długo… zaczynam marzyć o tym by wyskoczyć gdziekolwiek. Spędzić weekend tak by sobie po prostu wszystko zresetować. Pomyśleć. Przejechać się może gdzieś, a przy tym wszystkim zobaczyć te słynne „piękne okoliczności przyrody”, jakie można spotkać w naszym kraju. Tym razem – dla odmiany ;-) – wylądowałem na stronie rozkładów kolejowych.

W pierwszej kolejności wszedłem w odjazdy. Szukałem składów pasujących pod Bilet Weekendowy spółki Intercity i … doszedłem do wniosku, że głównym dworcem kolejowym Łodzi jest … Warszawa. Poważnie. Jeśli chcesz jechać w góry – na wschodzie – to jedziesz z przesiadką w Warszawie. Bo pociąg w Bieszczady jedzie dopiero przez Wawę. Za to jak chcesz jechać na zachód, to skład do Szklarskiej jedzie przez Warszawę.

Owszem mógłbym szukać bliżej – przesiadek odpowiednio w Skierniewicach i Kutnie ale … do Kutna musiałbym jechać ŁKA czyli nie na tym typie biletu który sobie wymyśliłem. A w Skierach w nocy nie wiem czy gdziekolwiek się da schować przed deszczem czy zimnem więc raczej Warszawa. No i krótsza przesiadka.

Tu też ciekawostka Bieszczadzka – spółka PolRegio uruchamia pociąg [spalinowy zespół trakcyjny] relacji Rzeszów – Komańcza. Czyli na samą granicę Bieszczad… już bliżej obecnie pociągiem się nie da i … pociągi jeżdżą w piątek w środku dnia i wracają wieczorem oraz w niedzielę. Nie ma połączeń w sobotę. Rozumiecie?

Taki ja – z centralnej polski – mogę w piątek po pracy wsiąść w pociąg do Warszawy, potem dotrzeć po pół doby w pociągach do Zagórza … ale nie uda mi się pojechać do Komańczy bo pociąg w sobotę nie kursuje, a jeżdżąc w takich godzinach jak w piątek i niedzielę byłby idealnie skomunikowany z TLK… Gdzie jest logika? Nie wiem. Nie chcę szukać. To połączenie dwóch składowych – PolRegio i Marszałek Województwa… ja nie ogarnę. Czyli pozostaje użyć busów firmy Veolia by dojechać gdziekolwiek w góry. Przykre.

Co zaś jeśli jednak nie Bieszczady? Pociąg dojeżdża tak blisko jak to tylko możliwe. Szklarska Poręba Górna to bowiem stacja już mieszcząca się w górach. Idealna by ruszyć na małą pętlę po górach, zejść do niższej stacji, zjeść pizzę i wrócić do domu.