Niemal najwyżej

Jest takie miejsce w Łodzi. Zawsze gdy tam jestem muszę się zatrzymać i rozejrzeć. Widok – jak dla mnie jest piękny. W dół widać miasto w stronę Placu Wolności z pomnikiem Tadeusza Kościuszki i dalej aż do Placu Kościelnego. W dół zaś widać miasto w stronę stajni jednorożców i dalej Katedry…

Tak. Najwyższy punkt ulicy piotrkowskiej przy skrzyżowaniu z Tuwima/Struga. Miejsce, które w noce piątkowe i sobotnie jest jedną wielką imprezą. Miejsce, które w sobotnie i niedzielne poranki nie nadaje się do jazdy rowerem ze względu na pozostałości po nocy. Miejsce które ubóstwiam za to jak wygląda latem, w środku tygodnia, o czwartej nad ranem.

Gdy jest już widno, albo dopiero świta, gdy jest lekka mgła… albo zimą, gdy dzień jest krótki i można w ciągu kilkudziesięciu minut zobaczyć fasady z obu stron pięknie oświetlone niskim, ostrym, zimowym światłem.

Czy idę pieszo, czy jadę rowerem … niemal zawsze muszę się zatrzymać. Popatrzeć w obie strony. Najczęściej też zrobię zdjęcie i wyślę komuś któryś z moich ulubionych widoków. Bo jest tam po prostu pięknie.

Co zaś gdy dodać do tego jeszcze przecznicę? Tuwima w kostce, tak często wiosną czy jesienią, wilgotnej. Gdy mieni się kolorami, nad nią można ujrzeć wschodzące słońce, a po bokach kamienice. Albo wieczorem gdy nad Struga słońce zachodzi, również mamy kostkę, jeszcze ze starymi torami tramwajowymi… i ulica tak jak Pietryna i Tuwima schodzą w dół, by pokazać wszystko co mogą w pełnej krasie. Czas na spacer. A i nad tym wszystkim, na skrzyżowaniu, góruje sobie dupa Tuwima.